Bez kategorii

Czy to jest jeszcze morsowanie? Eliza i jej miłość do zimna.

zimowe pływanie jak zacząć morsować

Czy można zanurzać głowę podczas morsowania? Ile minut może trwać morsowanie? Jak morsowanie wpływa na zdrowie? Na te i inne pytania odpowiadała Eliza vel Stalowa Foka, która trenuje zimowe pływanie, a na swoim koncie ma udział w zimowych zawodach pływackich.

Loco Sport: Już od jakiegoś czasu obserwuję Twoje zimowe poczynania i nie mogę wyjść z podziwu, jak można tak bardzo kochać zimno?! Jak to się wszystko u Ciebie zaczęło, od kiedy morsujesz?

Eliza: Wszystko zaczęło się w 2017 roku. Przeczytałam informację, że są organizowane Mistrzostwa Polski w Zimowym Triathlonie Ekstremalnym. Zaczęłam obserwować stronę, udzielać się w dyskusjach i w końcu ktoś mi napisał, żebym zamiast ciągle gadać w końcu weszła do wody! To miał być mój pierwszy raz. Nie miałam żadnych znajomych, którzy by morsowali, ale poszperałam na Facebooku i znalazłam ludzi, którzy morsują. Na początku chciałam sobie nawet kupić skarpety neoprenowe, na szczęście skorzystałam z porad fachowca, który odradził mi neopreny. Zwłaszcza, jeśli chciałabym brać udział w takich zimowych zawodach, to powinnam trenować w takich samych warunkach.

[Co to są skarpety neoprenowe? Są to specjalne skarpety, wykonane na bazie kauczuku syntetycznego, które pozwalają utrzymać ciepło nawet w bardzo zimnej wodzie.]

ZOBACZ KOLOROWE PONCHO DO MORSOWANIA TUTAJ!

LS: Jak wyglądało Twoje pierwsze morsowanie?

E: To był koniec listopada. Rozgrzewkę mieliśmy wokół stawu, a że trener pływania zimowego, z którym miałam rozmowę, powiedział mi „Wejdź i rób to, na co masz ochotę”, no to tak zrobiłam. Stwierdziłam, że woda służy do pływania, zresztą kocham pływanie, więc po chwili, kiedy już ciało przyzwyczaiło się do zimna, zaczęłam pływać. Skoczyłam z pomostu, trochę ponurkowałam…

LS? I to było wszystko za pierwszym razem?!

E: Tak. I tak już zostało. Jedno o czym nie pomyślałam to czepek, który jednak powinnam mieć robiąc reset. Mało tego, wielkie było zdziwienie trenera, kiedy okazało się, że potrafię przepłynąć podczas jednego morsowania na przykład 400-500 metrów. A mi było tak dobrze w wodzie, że w ogóle nie miałam ochoty wychodzić!

LS: Co to jest reset?

E: Pełne zanurzenie.

LS: Rozumiem, że pływanie zimą w tej chwili to dla Ciebie norma?

E: Systematycznie pływam, wprowadzam też nowe osoby w świat morsowania. Dlatego zdarza się, że rezygnuję ze swojego treningu na rzecz pomocy nowym morsom. Tłumaczę, na co zwracać uwagę, od razu też odradzam neopreny, czy rękawiczki i szalik.

LS: O! A dlaczego neopreny nie są potrzebne przy morsowaniu?

E: Na dłoniach i stopach masz bardzo dużo receptorów i tak naprawdę zakrywając je neoprenami robisz sobie krzywdę. Wchodzisz do lodowatej wody po to, aby ją poczuć. Nie po to, aby się izolować. Te receptory właśnie dają Ci sygnał kiedy powinnaś wyjść. To trochę tak, jak byś w super nowoczesnym samochodzie pozakrywała wszystkie czujniki. Z drugiej strony, jeśli ktoś tak właśnie chce morsować, to nie mam z tym problemu. Staram się po prostu tłumaczyć, że to tak naprawdę nie jest potrzebne.

LS: Widziałam, że w ogrodzie masz specjalny zbiornik do morsowania, jak się sprawdza?

E: Ten zbiornik nazywa się mauzer, a pojawił się w moim ogrodzie głównie ze względów ekonomicznych. Jeszcze całkiem niedawno daleko miałam do zbiorników wodnych, w których mogłam regularnie morsować. Musiałam dojeżdżać kilkadziesiąt kilometrów. Pewnego dnia na Facebooku ktoś podsunął mi pomysł, żebym kupiła sobie mauzer. I faktycznie, mąż zrobił mi gwiazdkowy prezent i kupił mi taki zbiornik dzień przed Wigilią. Gdyby ktoś miał ochotę również sprawić sobie taki mauzer, to ważne aby zwracać uwagę na jego pochodzenie. Najlepiej, żeby był on po spożywcę, a w żadnym wypadku po środkach chemicznych.

LS: Jak dbać o wodę w mauzerze, żeby jednak zachowała czystość przez dłuższy czas?

E: No właśnie nad tym też się chwilę zastanawiałam, ale po raz kolejny Facebook przyszedł mi z pomocą. Ktoś ze znajomych napisał, żeby wsypać do niego soli. Tylko takiej niejodowanej, najlepiej kłodawskiej. No i tak zrobiłam, nasypałam soli i przy okazji mam w ogrodzie solankę! Również dzięki soli ta woda w mauzerze ma obniżoną temperaturę zamarzania. Zdarzało się, że woda miała temperaturę -3 stopnie!

LS: Ogród ogrodem, ale czy można morsować jeśli mieszkasz w bloku?

E: Dla chcącego nic trudnego! Kupujesz śmietnik, nalewasz wody, wsypujesz soli i możesz morsować!

LS: Takie proste, a nie pomyślałabym! A jednak, myślę sobie że w przypadku morsowania sama ta atmosfera, możliwość spotkania z innymi ludźmi, to jest ten szczególny element morsowania.

E: Zdecydowanie! Zwłaszcza, że ludzie, z którymi się spotykasz, rozumieją Twoją pasję.

LS: Co daje nam morsowanie?

E: Przede wszystkim odporność. Ja wiecznie męczyłam się z zatokami, często chorowałam, często też dopadało mnie zapalenie oskrzeli. Odkąd regularnie morsuję, nie mam z tym problemu! Ale mówię tutaj o regularnym morsowaniu, co tydzień lub częściej. Wtedy dopiero Twój organizm jest w stanie przyjąć wszystkie dobrodziejstwa morsowania.

LS: Jakie masz porady dla początkujących morsów?

E: Przede wszystkim nigdy nie robimy nic wbrew sobie. Słuchaj swojego ciała, organizmu, ono najlepiej wie, co jest dla Ciebie najlepsze. Nie przeceniaj swoich możliwości, nie naśladuj innych. Może ta osoba obok jest dużo bardziej doświadczona, częściej morsuje. Ty musisz słuchać siebie. Lodowata woda to nie żarty. Do wody wchodzimy powoli, stopniowo przyzwyczajamy organizm do zimna. Ważne, żebyś była wypoczęta, wyspana i najedzona. Nie wchodź do wody na czczo. Czepek będzie dobrym rozwiązaniem jeśli chcesz zrobić reset, czyli pełne zanurzenie.

LS: Czy widzisz u siebie jakieś zmiany będące efektem morsowania? Po czterech sezonach spędzonych w zimnej wodzie?

E: Zdecydowanie! Już poza tą odpornością, o której mówiłam, zmieniło się moje poczucie zimna. Wcześniej byłam zmarzluchem i dogrzewałam się w każdy możliwy sposób. W tej chwili zdecydowanie wolę chłód, zimno, toleruję bardzo niskie temperatury, a w domu najchętniej spałabym zimą przy otwartym oknie, ale ze względu na domowników oczywiście nie mogę 😊 I to nie jest wcale tak, że ja w tej chwili nie znoszę lata, ciepła. Wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że dużo łatwiej mi się zaaklimatyzować.

LS: Co z tymi zawodami w zimowym pływaniu?

E: W 2018 i 2019 roku startowałam w Mistrzostwach Polski w Zimowym Triathlonie Ekstremalnym, gdzie było pływanie na dystansie 300 metrów. W 2020 roku wystartowałam w Pucharze Świata w pływaniu zimowym i w tym samym roku, już na sam koniec w Maratonie Pływackim Ekstremalnym. W Gdyni, w Pucharze Świata, poszło mi bardzo dobrze. Na 450m wypływałam złoto, na 200m brąz. Natomiast w Maratonie Pływackim dystans do przepłynięcia był 500m, zdobyłam złoto kobiet i do tego byłam trzecia w kategorii OPEN. Tu akurat było trochę śmiesznie, bo zawody odbywały się w rzece.

zimowy triathlon ekstremalny

Mistrzostwa Polski w Ekstremalnym Triathlonie

LS: Jaki był Twój najdłuższy dystans przepłynięty w warunkach zimowych?

E: Oficjalnie to było 500m, natomiast nieoficjalnie niecałe 800m.

LS: A teraz szykujesz się do kolejnych takich zawodów?

E: Tak, w Gdyni. To będzie Puchar Świata, ale dla mnie coś nowego, bo przygotowuję się do dystansu 1km. Trenuję pod opieką trenera, który przygotowuje mnie do zawodów. Wiele rzeczy ustalamy telefonicznie, lub przez What’s Up. On we mnie wierzy i cały czas mówi, że mi się uda, ale oboje wiemy, że jest to bardzo duże wyzwanie. To są ekstremalne warunki. Na szczęście zawody w Gdyni zawsze są bardzo dobrze zorganizowane, pod kątem wsparcia medycznego przede wszystkim.

LS: Jak wyglądają Twoje przygotowania do takich zawodów?

E: Tak naprawdę moje przygotowania trwają cały rok. Nigdy nie kończę sezonu, pływam cały czas. Basen oczywiście dodatkowo, żeby szlifować technikę. Natomiast w zimnej wodzie zawsze i tak pływa się wolniej.

mistrzostwa świata w pływaniu zimowym

Puchar Świata w Gdyni

LS: Ile razy w takim razie taki trening open water się odbywa?

E: To zależy tak naprawdę od pory roku, od warunków atmosferycznych. Dodatkowo przy bardzo niskich temperaturach, ekstremalnych nigdy nie chodzę pływać sama. Nie wolno tego robić, zawsze powinien czekać ktoś na Ciebie, ubezpieczać Cię. Musisz mieć bojkę. Ona co prawda Cię nie ochroni, ale wskaże w razie czego gdzie Cię szukać. Poza pływaniem jest mauzer, do którego wchodzę też różnie. Dwa, trzy, czasem cztery razy w tygodniu. W mauzerze siedzę sobie, ale tutaj z kolei chodzi bardziej o przyzwyczajanie ciała do zimna. Robię sesje maksymalnie do 30 minut, czyli czas który teoretycznie potrzebuję na przepłynięcie określonego dystansu. Jak jest śnieg, to nacieranie się śniegiem, bieganie boso po śniegu. Czyli jak najwięcej wystawiania ciała na zimno. Tyle, że mój organizm to uwielbia, do niczego się nie zmuszam.

Trzeba pamiętać, że jesteśmy ludźmi, nie robotami. Słuchajmy siebie, róbmy to co podpowiada nam nasza intuicja, nasz organizm. Róbmy to, co jest dla nas dobre, na miarę też naszych możliwości. A nie dlatego, że ktoś inny coś zrobił.
LS: Idealne podsumowanie naszej rozmowy. Dziękuję Ci bardzo i trzymam mocno kciuki za Twoje kolejne cele. Będziemy Ci mocno kibicować!

Zobacz WZÓR OPASKI, w którym zakochała się Eliza

Related Posts