Cześć i czołem! Mam na imię Agnieszka i mogę z radością napisać, że gdyby nie nasza grupa biegających mamusiek Mamy-Biegamy, to być może dzisiaj nadal siedziałabym na kanapie i nic nie robiła. Chociaż tak właściwie należę do osób aktywnych, więc grupa ta idealnie odzwierciedlała to, czego w tamtym czasie potrzebowałam.

Zacznę jednak od początku.

Do biegania zachęcił mnie mój tata, który sam kiedyś bardzo lubił ten sport.  Minęło jakieś 20 lat od czasu, kiedy ostatnim razem wychodził pobiegać, na jakiś czas odeszło to w zapomnienie. Aż pewnego dnia postawił, że chce spróbować znowu i na cel obrał sobie maraton w Wiedniu. Pamiętam jego słowa do dziś: „Jak przebiegnę ten maraton będę biegać dalej!” I tak też zrobił.  Przywiózł piękny medal, który bardzo mi się spodobał, więc stwierdziłam, że może ja też spróbuję. Powiecie pewnie teraz, że przecież biega się dla siebie, a nie dla medali i ja się z tym jak najbardziej zgodzę. Jednak wtedy, jako nastolatka, byłam zafascynowana medalem i była to dla mnie niesamowita motywacja. 

Zaczęłam od mniejszych dystansów. Mieszkałam wtedy w Swarzędzu i wzięłam udział w swoim pierwszym biegu – Bieg Swarków. Dalej były starty w Poznaniu, Gnieźnie a także debiut zagraniczny w Wiedniu. Później przeniosłam się na stałe do Gniezna i biegowe szaleństwa się skończyły. Na pierwszym miejscu były studia i na jakiś czas bieganie zeszło na dalszy plan.

Dlaczego więc powróciłam do regularnych treningów? Będąc w ciąży bardzo często widywałam osoby biegające z wózkami. Bardzo mi się ten pomysł podobał i w głowie miałam tylko jedną myśl: „Jak wrócę do siebie po porodzie, kupuję wózek i wracam do biegania!”. Jakiś czas później zostałam mamą Zuzi i bardzo szybko zrealizowałam moje marzenie o bieganiu z wózkiem. Wiele osób pytało mi się wtedy po co to robię. I tak jak wtedy, tak teraz odpowiadam, że jest to dla mnie sposób na odpoczynek, na relaks. Wiem, że robię coś dla siebie. Chciałam też bieganiem, aktywnością zarazić inne mamy, dlatego zgodziłam się na prowadzenie takiej mamo-biegowej grupki w moim mieście. To jest dopiero motywacja! Wspólny trening jest najlepszym sposobem na regularne bieganie i ciężko wtedy znaleźć wymówkę. Ja motywuję dziewczyny, a one mnie!

W międzyczasie urodziłam drugą córeczkę – Amelkę, a ponieważ nie mogłam być aktywna w ciąży, wprost nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie będę mogła wrócić na biegowe ścieżki! Podczas treningu zapominam o wszystkim, mogę się zrelaksować. ODPOCZYWAM. Ale to nie wszystko. Dzięki bieganiu poznaję fantastycznych ludzi, z którymi dzielić mogę moją pasję. Dlatego każdej kobiecie, w szczególności mamom, polecam bieganie jako odskocznię od codzienności.

Agnieszka ma 160cm wzrostu, ma na sobie leginsy AMARANTUSY w rozmiarze S.

Jeśli i Ty masz ochotę dołączyć do naszego LOCO TEAM i opowiedzieć swoją historię, koniecznie napisz do nas na adres locoteam@locosport.pl