Gdyby ktoś przyszedł do mnie dwa lata temu i powiedział,  że będę biegać, po prostu bym go wyśmiała. Ja i bieganie? Nieeeee…

A potem było tak:

Biegającą stroną u nas zawsze był mąż. I to on wpadł na pomysł kupienia wózka biegowego, co by zabierać dzieciaki ze sobą na trening. Jak pomyślał, tak zrobił, a je kompletnie nie byłam świadoma jak ta decyzja wpłynie również na mnie.

Po jakimś czasie zebrałam się w sobie, wsadziłam dzieciaki do wózka i powędrowałam w kierunku parku. To były moje pierwsze niesforne, nieśmiałe ruchy w kierunku biegania. Koniec końców dzieciaki było bardzo zadowolone, a ja wcale się nie zniechęciłam, a wręcz przeciwnie! Nabrałam ochoty na więcej. Zapisałam się nawet na Buggyworkout, żeby jeszcze bardziej pracować nad swoją formą.

Wielki boom na moje bieganie zaczął się w maju 2017 kiedy to moje samozaparcie włączyło się na maksa, a ja chciałam pracować nad poprawą swojego wyglądu. Było o tyle łatwiej, że z dziećmi w wózku mogłam biegać kiedy tylko chciałam. Nie trzeba było kombinować, czy czekać na męża, żeby wyjść na trening. 

Moje pierwsze zawody? Parkrun razem z całą moją rodzinką. Moje pierwsze 5 kilometrów i łzy szczęścia na mecie.  A później było już szlifowanie biegania. Przez całe lato szlifowałam formę, biegając z wózkiem. Czasem tylko córka wybierała hulajnogę, co zresztą też było fajne, bo jechała przy mnie kiedy biegałam.

Później przyszedł czas na dłuższe dystanse. Treningi stały się bardziej regularne, głównie dlatego, że starsze dziecię udało się do przedszkola. 10 kilometrów, później pierwszy nieoficjalny półmaraton przy wsparciu męża.  Na ten oficjalny przyszedł czas trochę później, na początku wiosny w Windsor. Chciałam się do niego dobrze przygotować, ale ciężko wykonywać interwały czy podbiegi z wózkiem. Zresztą sami spróbujcie, Już samo bieganie z wózkiem biegowym to całkiem niezły trening! Dlatego kiedy tylko mogłam korzystałam z okazji i uciekałam na mocniejszy trening sama.

Mój pierwszy półmaraton to 0’C, śnieg i silny wiatr, biegliśmy razem z mężem i oczywiście z dwójką naszych dzieciaków w wózku. Nie poddaliśmy się i ukończyliśmy go w czasie 2h 5min. Ten bieg pokazał mi, że wszystko jest możliwe.

Wkrótce potem założyłam fanpage na Facebooku Buggy Running Mum https://www.facebook.com/buggyrunningmum/ oraz konto na Instagramie. To właśnie tam opowiadam moje biegowe historie.

W tym krótkim biegowym czasie całkiem sporo przebiegłam. Był kolejny półmaraton w Winchester z wózkiem, a także Garmin Ultra Race Radkow, czyli górskie 24 km. Łącznie w 2018 roku przebiegłam 2018 kilometrów! A na ten rok mam kolejne wyzwanie. W każdym miesiącu chcę przebiec półmaraton. Jak na razie plan realizuję ze 100% skutecznością.

A przyczepki biegowej nadal używamy. Biegamy z nią, ale też jeździmy na rowerze. Jesteśmy aktywną rodziną i jestem z tego dumna!

Magdę znajdziesz również tutaj https://www.instagram.com/buggy_running_mum_of_two/

Magda ma na sobie kolorowe leginsy dla kobiet FLORESKI w rozmiarze M